O krasnoludkach i o sierotce Marysi · Maria Konopnicka

Chapter 45: Rozdział 45

Z całego narodu drobnych Krasnoludków został jeden tylko Koszałek-Opałek, który na wspólną schadzkę nie nadążył.

Stary, opuszczony sierota w miesięcznym promieniu cicho stąpa po śniegu i ręce drżące przy jasności srebrnej grzeje.

Jeden Koszałek-Opałek chodzi po świecie razem ze swoją brodą siwą, z wielkiemi nastroszonemi brwiami, z kapturem i kubraczkiem ciemnym, a także ze swojem starem poczciwem sercem; z pękiem kluczy u pasa, na które zamyka dzwonki polne, żeby nie budziły śpiących łąk, i konwalie, żeby nie budziły gajów podczas zimy.

Jeden Koszałek-Opałek chodzi po świecie, z jasnego szronu pereł sznurki niże. Porzucił już zupełnie one to myśli o sławie, co były początkiem i pychy jego i niedoli.

Prosty się zrobił, dobry, cichy, z maluczkiemi przestający, z wszelkiem żywem stworzeniem sercem się dzielący.

Ciężkie on chwile miał, gdy się od mistrza Sarabandy dowiedział o zachodzie i zmierzchu całej swej drużyny, która pod ziemią przed mrozem się skryła.

Ale przebolał potem, i pod dębem owym nieraz z tym małym gęślarzem siada i słucha pieśni jego.

Wielkiej swojej „Historyi Krasnoludków” pewno nigdy już nie napisze.

Co mu, co i światu po księdze takiej, którą ogień spalić, a wiatr rozwiać może?

On sobie znalazł lepszą, żywą księgę.

On siada przy łóżeczkach dzieci, gdy usnąć nie mogą, i prawi im o królu Błystku, jego złotej koronie, królewskiej szacie i brylantowem berle; on im rozpowiada o Kryształowej Grocie, o mieczach, o tarczach, o rycerzach; on im mówi o wielkiej wiosennej wyprawie na Skrobkowym wozie, o skarbach ukrytych, o drużynie wiernych towarzyszów i o sierotce Marysi.

On i mnie raz, podczas bezsennej nocy zimowej, opowiedział tę całą historyę, którą tu spisałam.

The end.